RSS
 

Zakończenie wakacji na wyspie Jorvik i o powrocie do Los Angeles…EPILOG

11 paź

Nie mogę uwierzyć, że to już koniec! Wakacje trwają zdecydowanie za krótko! Dwa miesiące…co to jest?! Mam wrażenie, że czas przeleciał mi między palcami…Czy wszyscy uczniowie tak mają?

Stałam na plaży w Forcie Pint z ciężkim sercem patrzyłam na horyzont, w oczekiwaniu na skazanie…na statek, który zawiezie mnie z powrotem do zatłoczonego, wiecznie spieszącego się, przeludnionego i hałaśliwego Los Angeles. Śmiać mi się chciało na wspomnienie dnia, w którym tu przypłynęłam. Byłam taka nieświadoma, ciekawa i pełna obaw. Nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tajemniczej wyspie, o której mama nic nie chciała mi mówić. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, ale to po kłótni z mamą wylądowała na statku. Ona nie chciała, żebym tu przyjeżdżała, bała się o mnie…wtedy tego nie rozumiałam. Chciałam jej tylko zrobić na złość, za to, że nie pozwoliła mi jechać na obóz konny z przyjaciółmi i kazała mi pracować w wakacje w hotelu. Teraz te problemy wydawały mi się takie banalne i głupie…Westchnęłam i spojrzałam na przyjaciół, którzy przyszli dziś do portu mnie pożegnać. Do oczu napłynęły mi łzy. Dwa miesiące na wyspie Jorvik nauczyły mnie prawdziwego życia, poświęcenia…zaufania…czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość. Przestałam być taką indywidualistką i egoistką. Tak, przyznaję się do tego, że bycie jedynaczką uczy takiej postawy. Jednak „wojna” z Tori, budowanie przyjaźni z Rose, Aną, Jasperem, Alex i Jackobem oraz stopniowe zagłębianie się w bliską relację z Williamem na zasadzie od nienawiści do miłości, zmieniły mnie. Dorosłam, dojrzałam. Zmienił się mój system wartości. Ci wspaniali ludzie mnie zmienili. Wszystkie przygody, które tu przeżyłam i mieszkańcy wyspy…każdy z nich nauczył mnie czegoś innego. 

- Widzę statek na horyzoncie… – jęknął Jasper

- No nie…nie chcę wracać do Los Angeles – westchnęłam ciężko i przetarłam twarz dłońmi. Powtórzyłam do zdanie chyba tysięczny raz, odkąd wstałam.

- Będzie dobrze Lana – wujek Marsus poklepał mnie po ramieniu – Nawet nie obejrzysz się, a rok minie i wrócisz do nas na kolejne wakacje.

- Ale to już nie będzie to samo – jęknęłam – Przez rok tyle rzeczy może się zmienić…

- Na pewno nikt tutaj o tobie nie zapomni – uśmiechnęła się ciocia Betty – Wszyscy cię tu kochają Lana. O takich osobach jak ty się nie zapomina. Będziemy na ciebie czekać. Może jak dobrze pójdzie, odwiedzisz nas z rodzicami na święta.

- Ciociu… – szepnęłam wzruszona. Zawsze jest dla mnie taka kochana, a ja nigdy się jej nie słuchałam – Przepraszam cię…ciebie też wujku – przytuliłam się do nich mocno – Za to, że sprawiłam wam tyle kłopotów. To nie miało tak wyglądać. Nie chciałam was zdenerwować ani sprawić przykrości. Naprawdę was kocham…przez tyle lat chciałam się z wami spotkać.

- W porządku Lana, nie możemy się na ciebie gniewać, w końcu uratowałaś wyspę – zaśmiał się wujek, ściskając mnie mocno – Poza tym, gdy zgodziłem się, żebyś tu przyjechała, liczyłem się z tym, że będą kłopoty…jesteś nieodrodną córeczką mojej siostrzyczki – mrugnął do mnie porozumiewawczo

- Naprawdę się nie gniewacie? – spojrzałam im w oczy

- Oczywiście, że nie…jesteś dla mnie jak córka, Lana. Niesforna, nieposłuszna, nieprzewidywana…ale podobno takie dzieci potrzebują najwięcej miłości – zaśmiała się lekko ciocia i cmoknęła mnie w czoło – Ale za rok może twoja wizyta przebiegnie bardziej spokojnie…

- Słowo honoru ciociu, bez żadnych pościgów i śledztw – zaśmiałam się i odsunęłam się, żeby pożegnać się z innymi – Tori? – uniosłam brew i spojrzałam na kuzynkę, która stała ze skrzyżowanymi rękami obok rodziców. Wyglądała sztywno i zdecydowanie nie czuła się dobrze w tej sytuacji.

- Lana… – chrząknęła – Cóż…ja…

- Różnie między nami bywało, Tori – uśmiechnęłam się figlarnie – Ale wiesz…nigdy nie chciałam się z tobą kłócić. Zawsze chciałam mieć siostrę. W sumie to zazdrościłam mamie, że ma rodzeństwo. Przyjechałam tu z dobrym nastawieniem, ale wyszło jak wyszło…

- No tak…głupio wyszło… – podrapała się po głowie – Ja…myliłam się co do ciebie. Nie jesteś taką zarozumiałą, zadufaną w sobie panienką z wielkiego miasta – te słowa z trudem przeszły jej przez gardło, ale było to naprawdę szczere wyznanie

- Wiesz co, Tori…przeszłości już nie wymażemy, ale możemy zacząć od nowa z czystą kartką. – odezwałam się po chwili – Nie chcę się z tobą kłócić do końca życia…a przynajmniej nie tak poważnie – przewróciłam oczami

- Ja też nie – uśmiechnęła się krzywo

- Zgoda? – wyciągnęłam do niej rękę. Kuzynka wahała się chwilę, ale w końcu uścisnęła mocno moją dłoń. Uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją. Tori zdrętwiała, ale po chwili poklepała mnie po plecach.

- Wystarczy tych czułości jak na pierwszy raz – mruknęła, a ja parsknęłam śmiechem

- Do następnego razu Tori…trenuj, bo jak przyjadę, zobaczymy jak twoje postępy – mrugnęłam do niej i przeszłam dalej  – Panie Earl… – uśmiechnęłam się wzruszona na widok staruszka na wózku inwalidzkim. Niestety Daniel tak mocno poturbował swojego brata, że ten po heroicznej walce miał złamaną nogę. Z racji na stateczny wiek Earla, kości nie zrastały się tak szybko i mój przyjaciel będzie musiał przez dłuższy czas poruszać się na wózku. Po całej tej przygodzie w szpitalu dostała zapalenie oskrzeli, ale na dzień mojego wyjazdu uprosił pielęgniarki i panna Kate przywiozła go do Fort Pintu swoim wozem.

- Nienawidzę pożegnań… – burknął i zakaszlał

- To nie jest pożegnanie…wrócę za parę miesięcy – uśmiechnęłam się smutno

- Wtedy to mnie może już nie być na tym świecie i będę podróżował z Al Capone po krainie wiecznych łowów…

- Panie Earl, niech pan tak nie mówi! Panna Kate, pan Chirs, Rose i Ana…wszyscy się panem zajmą – zmarszczyłam brwi

- No proszę cię, nie jestem już młody, a taka choroba jak złapie staruszka to nie puszcza…takie wredne diablisko… – znowu zakaszlał

- Wyzdrowieje pan – stwierdziłam pewnie – Jeszcze pan się nigdzie nie wybiera.

- A czemu nie? Zawsze chciałem spotkać Al Capone, to mój idol – oświadczył dumnie

- Panie Earl! – szturchnęłam go, a staruszek wyszczerzył się w bezzębnym uśmiechu

- Nie myśl o mnie za dużo dzieciaku, żyj swoim życiem. Jesteś taka młoda i pełna energii… – niespodziewanie jego głos się załamał -  Tak jak Charlie…chciałbym ją jeszcze kiedyś zobaczyć.

- Przywiozę ją do pana, obiecuję.

- Byłoby miło… – pokiwał w zamyśleniu głową – Charlie była dla mnie bardzo ważna, była dla mnie córką, której nigdy nie miałem…nigdy sobie nie wybaczę, że nie zdążyłem ją wtedy ochronić – pokręcił głową

- Jestem pewna, że ona nie ma do pana żalu. To była jej decyzja. Chciała ratować wyspę Jorvik.

- Wiem…moja kochana Charlie…zawsze robiła wszystko dla innych. Dała mi na starość najlepszy prezent jaki mogła. Wysłała mi ciebie – dotknął mojego policzka swoją pomarszczoną ręką i uśmiechnął się pogodnie

- Niech pan tak nie mówi…nie żegnamy się – pokręciłam powoli głową, ściskając jego dłoń

- W porządku Lano…cieszę się, że ostatnią rzeczą jaką zrobiłem w życiu to uratowanie ciebie. To zadośćuczynienie dla Charlie…teraz mogę spokojnie umrzeć, bo Sands nie żyje i obie moje dziewczynki są bezpieczne

- Przywiozę do pana mamę – obiecałam ze łzami w oczach – Tylko niech pan się trzyma do tego czasu, dobrze?

- Ja? Dziecko drogie, ja się czuję jak młody Bóg! – Earl znowu wrócił do swojego zwykłego sposobu życia – Powiem ci coś w sekrecie – skinął na mnie ręką – Wziąłem ten wózek, bo stać tu i czekać na ten twój stateczek to straszna nuda…a tak to chociaż mi wygodnie. Mogę sobie popatrzeć jak inni się męczą – zachichotał i puścił do mnie perskie okno – Ale nikomu o tym nie mów, jasne?

- Oczywiście… – uśmiechnęłam się pod nosem – I niech pan tak za mną nie tęskni, dobrze?

- Ja? Prawdziwi gangsterzy nie tęsknią za bachorami – wyprężył się dumnie – Wreszcie będę miał trochę spokoju i wrócę do łowienia ryb…

- Trzymam pana za słowo – zaśmiałam się – Ale ja będę za panem tęsknić… – przytuliłam go mocno. Pachniał dymem papierosowym i morzem…no i szpitalem, ale ten zapach starałam się ignorować. Earl zawsze ma mi się kojarzyć ze swoją chatką, ogniskiem i zimnym piwem. Usłyszałam jak staruszek pociąga nosem. Ścisnął mnie mocniej, gdy próbowałam się odsunąć.

- Uważaj na siebie w tym Los Angeles…Lana. – mruknął i puścił mnie

- Tak jest – zasalutowałam

- I jak komuś powiesz, że się rozklejam…

- A w życiu! – obiecałam z ręką na sercu

- Lana! – Alex jak zwykle przybiegła do mnie w podskokach i rzuciła mi się na szyję – Nie wierzę, że wyjeżdżasz. Dopiero dowiedziałaś się, że jesteś kapłanką bogini Epony. Musimy cię nauczyć tylu rzeczy – zakołysała się ze mną

- Ja też nie chcę wyjeżdżać, ale to nie ode mnie zależy… – westchnęłam

- Będzie mi cię brakować. Jak ja wytrzymam do następnych wakacji? – przewróciła oczami

- Będę pisała listy – obiecałam

- No ja mam nadzieję! – szturchnęła mnie

- Ale żebyś o nas nie zapomniała, mamy dla ciebie mały prezent – obok nas pojawiła się Elizabeth z dużą szkatułką

- Co tam jest? – zmarszczyłam brwi

- Pomyślałam, że chciałabyś być w kontakcie z przyjaciółki. Do tej pory tylko Rose i Jasper mieli opaski z magicznymi kamieniami, ale domyślam się, że twoja grupa ostatecznie poszerzyła się o nowe osoby. – uśmiechnęła się znacząco – Dlatego poprosiłam Conrada, żeby zrobił nowe opaski.

- Dziękuję! – ucieszyłam się – Conrad jesteś wielki! – wyszczerzyłam się do kowala, który z uśmiechem skłonił głowę - Ana, Jackoba, Alex, Will…te opaski są dla was – wręczyłam im uroczyście nowe ozdoby

- O matko to taka podniosła chwila…jak z jakieś książki! – podekscytowała się Ana – Taka ceremonia przyjaźni albo…

- Ceremonia pożegnania – wtrąciła Alex

- No właśnie! – przyklasnęła Anastasia

- Czy wy musicie wszystko tak wyolbrzymiać? – westchnęła Rose

- To ważna chwila – mruknęła Ana

- Ważna albo i nie…ważne, że opaska pasuje mi do kurtki – mruknął Will, oglądając ozdobę

- Nie wiem jak przeżyję tą druidzką ozdobę – pokręcił głową Jackob

- Nie bój się, nie poparzysz się, Niedźwiedziu Brunatny! – ofuknęła go Alex

- Czarny Wilku! – wkurzył się Jacke

- Witamy w naszej drużynie – wyszczerzył się Jasper

- O matko, ludzie…ale będzie mi was brakować – jęknęłam i wszyscy przytuliliśmy się w wielkim kole

- Rose, pamiętaj, że jesteś super dziewczyną. Inteligentną, piękną i wspaniałą przyjaciółką. Tylko trochę więcej pewności siebie! Jesteś dla mnie jak siostra – uścisnęłam ją

- Dzięki Lana, postaram się pamiętać – zarumieniła się i poprawiła okulary – Moja mama nie mogła przyjść, ale przesyła przetwory i konfitury.

- Czyli mam zapasy na zimę – wyszczerzyłam się – Podziękuj jej ode mnie. Masz kochaną mamę.

- Dbaj o siebie Lana, bo mnie już nie będzie, żeby wyciągać cię z kłopotów.

- Tego boję się najbardziej – skrzywiłam się – Mój głos rozsądku tu zostaje…jak żyć, panie prezydencie, jak żyć…

- Wierze w ciebie, dasz sobie radę – zaśmiała się moja przyjaciółka

- Pamiętaj, że bogini zawsze ci pomoże. Zwróć się do niej o pomoc. Ja będę prosić Morrigan i Eponę, żeby  się tobą opiekowały – powiedziała Alex

- Dziękuję kochana – uśmiechnęłam się wzruszona

- I pamiętaj, kim jesteś – dodała ciszej, a w jej ślicznych, brązowych oczach błysnęły psotne iskierki, gdy dotknęła mojego czoła

- Dziękuję ci za wszystko…tobie też Elizabeth.

- Pozdrów Charlie i powiedz, że może już do nas wracać. Czekam na nią. Valedale na nią czeka – skinęła głową Elizabeth

- Hej siostro – szturchnął mnie Jasper

- Hej brachu – uśmiechnęłam się szeroko – Będę za tobą tęsknić…nie spotkałam jeszcze takiego 11-latka z głową na karku.

- Dzięki – wyszczerzył się

- Dbaj o siebie młody. Słuchaj się cioci i wujka, trenuj z nowym koniem…i daj szansę Carly. Dziewczyna naprawdę się stara – mrugnęłam do niego, a chłopak zaczerwienił się

- Zawsze będziesz moją super bohaterką, Lana – zawołał, gdy już się odwracałam

- Och Japser… – nie wytrzymałam i przytuliłam go – Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to słyszę…

- Lana, czytałam tyle książek i tyle płaczliwych pożegnań…obiecałam sobie, że nie będę taka…ale nie mogę… – rozpłakał się Anastasia

- Och Ana… – przyciągnęłam ją do siebie – Jesteś kochana, wiesz? Proszę cię, nie zmieniaj się. Takiej delikatnej i empatycznej osoby dawno nie widziałam. Dla mnie jesteś prawdziwą bohaterką.

- Naprawdę?

- Tak – zaśmiałam się – I super detektywem…jak panna Marple – dodałam, a blondynka uśmiechnęła się szeroko

- Z kim ja teraz będę rozmawiał po hiszpańsku? – westchnął Jackob

- Zawsze możesz nauczyć swoją dziewczynę – uśmiechnęłam się przekornie – Poza tym coś czuję, że wiele dziewczyn byłoby zainteresowanych lekcjami z tobą…

- Voy a esperar por ti, querida. /Będę na ciebie czekał, kochana/ – uśmiechnął się i pocałował mnie przelotnie w usta. On się chyba już nie zmieni…
- Hej, hej, zostaw moją dziewczynę w spokoju – mruknął Will, przyciągając mnie do siebie, a ja zaśmiałam się
- William…wiesz, że cię kocham – powiedziałam poważnie, patrząc mu w oczy
- Wiem… – skinął powoli głową
Walcząc z napływającymi łzami zarzuciłam mu ręce na szyję i przytuliłam się, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi. Chciałam zapamiętać ten jego zapach. Musi mi na długo wystarczyć…

- Nie wyjeżdżaj…proszę… – szepnął Will, a ja czułam, jak pęka mi serce

- Muszę, wiesz o tym – pociągnęłam nosem

- I zostawisz tak mnie i Winterknighta? – odsunął mnie od siebie

- Poradzicie sobie we dwóch – westchnęłam

- Jesteś okrutna…

- Hej, a gdzie się podział chłopak, który zrobiłby wszystko, żeby pozbyć się natrętnej miastowej?

- Zniknął…bo ktoś ukradł mu serce – posmutniał

Tego było ze wiele. Po moich policzkach popłynęły łzy. Przyciągnęłam go do siebie i przez chwilę staliśmy i całowaliśmy się. Długo, powoli…co z tego, że wszyscy patrzyli. Razem z nim zostawiałam tu kawałek duszy. Ten pocałunek, rozdzierał mnie na kawałki. W końcu odsunęłam go od siebie. Will patrzył się na mnie, a w jego błękitnych oczach płonęło pożądanie i bunt. Przełknęłam ślinę.

- Kocham cie…czekaj na mnie – szepnęłam i odwróciłam się – Winterknight – w końcu przytuliłam się do mojego ukochanego konia – O stary…ciebie będzie mi najbardziej brakować. Niech sobie inni mówią co chcą – ogier zarżał i poczułam jak kładzie mi łeb na głowie – Ale nie martw się…wrócę. Znowu będziemy jeździć po wzgórzach i dolinach. Dziękuję za najlepsze wakacje w życiu – pocałowałam go w chrapy – Jesteś moim ukochanym koniem – szepnęłam mu do ucha

Statek w końcu dobił do portu, a ja westchnęłam i przymknęłam oczy. Czas na mnie. Podniosłam moją walizkę i ruszyłam po schodkach. Kapitan pomógł mi wnieść bagaż, a ja odwróciłam się jeszcze do tyłu. Wszyscy mieli łzy w oczach. Moi przyjaciele…a także inni mieszkańcy Jorvik, którzy mnie znali: panna Kate, pan Chris, Lucas Greenlight, radny, pani burmistrz, kuchcik, piekarz, Angus, Conrad, Helen Sands, młynarz, Josh, Mich, Carly…duch Melody. Pomachałam im i starłam łzy, cieknące mi po policzkach. Już niedługo wakacje, już niedługo tu wrócę…a może szybciej niż myślę?

——————————————————————————————————————————————————————

…Czułam ucisk w klatce piersiowej idąc po zimnych, pustych korytarzach w wielkiej willi, którą miałam nazywać domem. Moje tenisówki skrzypiały na niej nieprzyjemnie. Byłam tu obca, inna…dresy, tenisówki i podkoszulka nie pasowały do tego wystroju. A może to ja się zmieniłam? Może już nigdy nie założę koturnów i spódniczki mini, bo to już nie mój styl? Na dole w jadalni słyszałam krzątaninę…pewnie pokojówki szykują obiad. Zdjęłam plecak i bluzę i ruszyłam powoli do mojego pokoju. Musze się umyć i doprowadzić „do porządku”, bo rodzice dostaną zawału, jak mnie zobaczą. Nagle drzwi z gabinetu ojca otworzyły się niespodziewanie, a ja prawie dostałam w głowę. Odskoczyłam do tyłu, ale to co zobaczyłam…zmroziły mnie. W gabinecie ojca siedziała jakaś blondyna w futrze i ekstrawaganckim ubraniu. Najwyraźniej przeszkodziłam im w czymś ważnym i jednoznacznym. Nigdy nie wtrącałam się w małżeństwo rodziców, ale nie myślałam, że tata mógłby zdradzić mamę…nie, NIE!

- Tato, jak możesz?! – pisnęłam – A mama? Co to w ogóle…

- Lana? Wróciłaś? – zaśmiał się głupio

- Tato…ty jesteś pijany?

- Kto to jest, misiu? – zapytała kobieta, łamaną angielszczyzną

- Zaraz to załatwię, kochana. Poczekaj chwilę – ojciec wstał od biurka i wyszedł z gabinetu, zatrzaskując drzwi. Oparł się o nie i utkwił we mnie wzrok. Przełknęłam ślinę.

- Tato, co tu się dzieje?

- Nie mów tak do mnie… – syknął

- Słucham? – wytrzeszczyłam oczy. Ojciec jeszcze nigdy się tak nie zachowywał. Byłam przerażona – Dobrze się czujesz? Gdzie mama? – wyciągnęłam rękę, ale on ją odtrącił

- Nie dotykaj mnie – warknął – Nie jesteś moją córką.

- Tato! Co ty mówisz?! – zrobiło mi się słabo – Gdzie mama?!

- Wyrzuciłem ją, kiedy tylko mi o tym powiedziała. Przez tyle lat mnie okłamywała… – prychnął

- Ale…co tu się dzieje? – zakręciło mi się w głowie. Ojciec spojrzał się na mnie z nienawiścią

- Twoja matka ma więcej sekretów niż ci się wydaje…zresztą sama jej o to zapytaj. Ze mną nie masz już nic wspólnego.

- Chwi-chileczkę! – wydukałam – Ja dopiero wróciłam, nie mam pojęcia…

- Henry! – zwołała ojciec, a wierny szofer od razu do niego przybiegł – Zabierz dziewczynę do matki!

- Tak jest – skinął głową Henry – Panienko Lano…

- Nigdzie nie idę! To jakieś żarty!? Tato?!

- Wynoś się stąd. Już – ojciec odwrócił ode mnie wzrok

- Nie wierzę… – pokręciłam głową. On mówił poważnie. Zeszło ze mnie całe powietrze. Prawie nie czułam jak Henry ciągnie mnie za ramiona do drzwi. – Henry, co to wszystko znaczy? Gdzie mama?

- Z tego co wiem, zatrzymała się w hotelu, panienko – poinformował sztywno

- Ale co się stało? Czy to prawda, że ja…

- Nie wiem panienko. Nikt nie udziela mi takich informacji.

- Rozumiem… – przełknęłam ślinę. Zrobiło mi się zimno. Szofer otworzył przede mną drzwi, a ja bez słowa wsiadłam do limuzyny. Mdliło mnie. Nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Nie było mnie tylko dwa miesiące, a tu wszystko się zmieniło o 180 stopni.  Czyją jestem córką? Co mama zrobiła? Nawet nie patrzyłam na drogę. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Henry musiał mnie wyciągnąć siłą z auta. Chyba zrobiło mu sie mnie żal, bo zaprowadził mnie do hotelu, zapytał w recepcji o pokój mamy i pomógł mi zanieść bagaże. Zamówił mi nawet obiad. W czasie gdy on rozmawiał z obsługą, zobaczyłam, że na stole leży biała koperta z moim imieniem. W środku był list.

„Wszystko ci wyjaśnię. Wiem, że masz już dość moich sekretów. Myślałam, że życie w Los Angeles będzie mniej skomplikowane, ale myliłam się. Mamy kłopoty. Wracamy na wyspę Jorvik. Tak szybko jak się da. Mama”

Przeczytałam list i opadłam na kanapę. Nie wiedziałam, czy mam się cieszyć czy płakać. Wracamy na Jorvik? Na stałe?! Ale…co mama zrobiła? Jakie kłopoty? Przed czym znowu uciekamy?…

—————————————————————————————————————————————————————–

Kochani! Dziękuję, że wytrwaliście ze mną do końca! Dziękuję za to, że nie opuściliście mojego bloga i przetrwaliście wszystkie długie przerwy. Mam nadzieję, że warto było czekać ;) Byłam bardzo szczęśliwa, widząc jak licznik odwiedzin rośnie po każdym dodanym poście. Jesteście dla mnie bardzo ważnie, bez was to nie miałoby sensu. Muszę przyznać, że też było mi przykro kończyć przygody Lany, bo przyzwyczaiłam się do bohaterów…jak zauważyliście umieściłam w epilogu fragment o przyjeździe Lany do domu…zrobiło się gorąco. Uspokoję was, że planuję drugi sezon przygód naszej kochanej Lany, ale nie wcześniej niż w okolicy przerwy świątecznej lub nowego rok. Muszę dokładnie przemyśleć fabułę i nowych bohaterów…zobaczymy, co z tego wyjdzie :) Trzymajcie kciuki. Jeśli macie jakieś pomysły, śmiało piszcie. Jestem ciekawa waszych zdań i opinii. Oczywiście do tego czasu na moim blogu pojawią się nowe opowiadania. Dobra wiadomość dla fanów Sabriny – w końcu zabiorę się za opowiadania ze świata magii :D Może nawet wrócę do opowiadań o Pravati Patill (zakładka Parvati Patill – prywatny detektyw). Czas pokaże…może w końcu skupię się na nauce. Powiem wam, że liceum to już nie taka bułka z masłem.

Jeszcze raz dziękuję za wytrwałość. Zachęcam do dyskusji i komentowania. Nie gryzę i bardzo chętnie dowiem się czegoś o moich dzielnych czytelnikach. Jeśli możecie, polecajcie mojego bloga. Czekam na was kochani. Niech licznik odwiedzin i komentarzy rośnie. Do następnego wpisu :D

Wasza Lulubell

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Tajemnice doliny Moorland

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Weronika

    11 października 2016 o 19:41

    Za krótkie… nie zgadzam się! Już mnie zdążyłaś wciągnąć… :D I prawie dostałam zawału jak przeczytałam, że chcesz zrobić drugi sezon!!! Jestem taka podjarana i prze szczęśliwa, że nawet sobie tego nie wyobrażasz. W sumie sama miałam podsunąć ci taki pomysł, aby opisać jakieś nowe przygody Lany w następne wakacje (wakacje Lany) ale z drugiej strony stwierdziłam, że nie będę naciskać i tak trochę mi było głupio…a ty zrobiłaś mi taką niespodziankę… nie ważne ile czasu będę na to czekać. W sumie to tylko około 3 miesiące! Już raz czekałam tyle na opowiadania i zamartwiałam się co ci się stało, bo nie dawałaś znaków życia, a teraz jak wiem to przetrwam tyle czasu ile będziesz potrzebować… dodatkowo będzie Sabrina (nie ukrywam faktu, że wole Lanę- zawsze otwarcie mówiłam co myślę ale Sabrine tez już zdążyłam naprawdę bardzo polubić) no więc jestem w raju… nic dodać, nic ująć… po prostu dziękuje. Bo wiesz gdy tak pomyślałam, że to wszystko skończyło mi się tak nagle, po ROKU przywiązania to prawie się poryczałam. Zawsze po wejściu na bloga było: Dasz radę! Jeszcze tylko kilka dni do niedzieli i będzie nowy wpis…a potem znowu poczekasz tydzień i będzie kolejne.” Tak było przez ostatni okres czasu. I wiedziałam, że z tym ojcem Lany jest coś nie tak, podejrzewałam to, a nawet wyobrażałam sobie co by było gdyby jednak Lana nie była jego biologiczną córką…no cóż trzeba czekać, a teraz gdy wiem co i jak już na pewno się ode mnie nie uwolnisz :D I pytanko: Czy Lana wyjawi Willowi, że widziała jego siostrę, ma z nią w pewien sposób kontakt? Może poda mu jakąś wiadomość od niej albo Will dzięki Lanie sam będzie mógł usłyszeć jej głos lub porozmawiać? Nie naciskam, twoje opowiadania ty decydujesz ale mam prośbę byś to rozważyła byłoby ciekawie… a tym czasem na razie ”do usłyszenia” przy kolejnym wpisie… :D

     
    • Lulubell

      12 października 2016 o 22:31

      Hmm ciekawy pomysł. Nie zastanawiałam się jeszcze, co zrobię z Melody, ale na pewno nie zniknie tak po prostu z życia Lany i jej przyjaciół. Jak na razie tylko Lana i Alex mogą ją zobaczyć, bo są bardziej wrażliwe na kontakty z „drugim światem” niż reszta bohaterów, ale zobaczymy…kto wie. Może reszta drużyny też wciągnie się w mistyczne rytuały druidów…na pewno nie zabraknie celtyckich i indiańskich zwyczajów ;)

       
      • ~Weronika

        24 października 2016 o 21:47

        Hejka! To znowu ja XD. Mam kilka pytań co do 2 sezonu:
        1. Jak długi przewidujesz ten sezon? Taki sam jak pierwszy czy krótszy lub (najlepiej XD) dłuższy?
        2. Czy postać Sabine pojawi się w 2 sezonie? No bo właśnie nie wiem jak odebrać jej nagłą zmianę, że zabiła ojca i matkę, a potem zniknęła. Nie wiem czy to specjalnie, bo ma odegrać jeszcze jakąś ważną rolę w następnym sezonie, czy po prostu tak miało się to zakończyć.
        3. Czy Lana odkryje w sobie więcej mocy? Pamiętam, że w grze było się wyjątkową osobą, bo posiadało się zdolności do wszystkich mocy i pytanie czy na twoje opowiadania też to się przeniesie, czy jednak Lana pozostanie tylko Eponą? Przyznam, że ciekawie by było zwłaszcza gdyby nikt nie zdawał sobie sprawy, że tak może się stać by druidka miała więcej mocy.
        4. To już nie do końca pytanie, a raczej propozycja.
        W epilogu jest napisane całe to pożegnanie z Laną i to, że spotkają się dopiero za rok ( chodź fajnie by było gdyby przyjechała na święta, na zimę. Mogłoby wyjść parę fajnych opowiadań), a potem gdy Lana wraca do domu czyta list, że przez kłopoty jej mamy muszą jak najszybciej wracać na wyspę. Nie obraź się ale po tym pożegnaniu jak Lana wróci tak po tygodniu to to będzie trochę dziwne… niech zdążą się przynajmniej za nią dobrze stęsknić. Proponuje byś przetrzymała Lanę ( minimum miesiąc w jej świcie) w Los Angeles i rozwinęła akcje kłopotami Charlie (choć nie wiem czego one dotyczą), Chyba, że nie będziesz miała na to pomysłu, to rozumiem.
        5. Więcej akcji w 2 sezonie będzie rozgrywało się w Los Angeles czy w Jorvik?
        Jeżeli nie jesteś w stanie mi teraz odpowiedzieć na wszystkie pytania to pomiń niektóre albo lepiej jak już będziesz wiedzieć za jakiś czas to mi wtedy napisz. :D I przepraszam, że tak się rozpisałam, musisz mi to niestety wybaczyć ale wolałam wszystko to co chciałam uwzględnić od razu niż potem dopisywać… :D

         
        • Lulubell

          24 października 2016 o 22:18

          Hej :) Już postaram się na wszystko odpowiedzieć…
          Jeśli chodzi o długość sezonu, to naprawdę nie mam pojęcia. Tego pierwszego też nie planowałam i wyszło, że tak powiem w praniu. Myślę, że może być podobnej długości co pierwszy.
          O tak…oczywiście, że Sabine pojawi się w drugiem sezonie :D Ojciec Dominiki zresztą też…co to by było opowiadanie bez czarnych charakterów. Sabine jest darachem, ale wciąż jest też druidką, a więc na wieść, że na wyspie Jorvik dwa plemiona druidów biją się o władzę, natychmiast się zjawi. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, nie ;)? Tutaj trochę zdradziłam fabułę…W Jorvik pojawi się dzikie plemię druidów, które zagrozi nie tylko Strażnikom Aideen i druidom z Północnej Przełęczy, ale także mieszkańcom wyspy, ponieważ będę składali ofiary z ludzi dla swoich bogów (brr…pierwszy raz będę pisać o ludziach z zapędami kanibali). Ogólnie wszystkie magiczne istoty zlecą się na wyspę, żeby odnaleźć źródło legendarnej mocy Meriadoka (Alex o tym wspominała, gdy opowiadała Lanie o krainach czterech pór roku i ukrytych ołtarzach). W takim momencie nie może przecież zabraknąć Sabine…
          Jasne, że Lana odkryje w sobie więcej mocy. Jest główną bohaterką, więc to trochę oklepane, ale coś dla niej przygotuję ;)
          Hmm opowiadanie w epilogu było trochę krótkie i okroiłam tam sporo rzeczy, ale Lana tak z dnia na dzień nie wróci do Jorvik. Ojciec też od razu nie odkryje, że Lana nie jest jego biologiczną córką. Lana będzie w Los Angeles przynajmniej miesiąc, będzie starała się znowu dopasować do życia w mieście, nawiązać kontakt ze znajomymi i odkryje, że jej rodzice też mają przed nią sporo tajemnic…niektóre będą naprawdę niebezpieczne i będą się ciągnąć za nią aż na Jorvik. Właściwie to Lana dowie się w końcu, kim tak naprawdę jest jej „ojciec” i w co ona i Charlie zostały wciągnięte. Nową życiową misją Lany na ten sezon będzie odnalezienie biologicznego ojca. Pojawią się też nowe postacie, które nieźle zamieszają, ponieważ pojadą za Laną na wyspę…hmm dużo będzie się działo. Zawirowania miłosne, znowu przyjaźń w teamie Lany będzie wystawiona na próbę, niektórzy bohaterowie bardzo się zmienią, inni odejdą na zawsze…Charlie też będzie miała swój udział w sprawie, bo jej powrót wywoła niemałe zmieszanie. Myślę, że odpowiedziałam też na 5 pytanie. Początek opowiadania będzie rozgrywał się w Los Angeles, ale większość akcji przeniesie się z powrotem na wyspę.
          Przepraszam, że znowu nie piszę regularnie, ale obecnie mam tak dużo sprawdzianów i kartkówek z rozszerzeń, że nie wiem, w co mam ręce włożyć. Teraz jeszcze męczę się z III częścią Dziadów…ale jak przez to przebrnę, napiszę halloweenowe opowiadanie o Sabrinie i jej znajomych z Hogwartu ;)
          Pozdrawiam i miłej nocki :)

           
          • ~Weronika

            24 października 2016 o 23:49

            Cieszę się, że udało ci się mi odpowiedzieć, naprawdę dużo to dla mnie znaczy. Bądź spokojna i nie przepraszaj rozumiem, że musisz mieć strasznie dużo nauki, ja sama może nie mam jej tyle co ty ale mi też trochę ciężko przystosować się do nowej szkoły i większej ilości wymagań. Będę cierpliwie czekać, obiecuję :D.

             
  2. ~Weronika

    2 grudnia 2016 o 15:12

    Ostatnio znowu rozmyślałam o Lanie i przyszło mi do głowy kolejne pytanie, bo przyznam, że zastanawiałam się nad tym jeszcze w trakcie 1 sezonu jak tylko o tym wspomniałaś. Z tego co zrozumiałam to 2 sezon głównie będzie opierał się na rodzinie Lany czyli dokładniej jej ojcu i odnalezieniu prawdziwego. Ale wspomniałaś także o ojcu Alex, że on też nie jest jej znany. Czy będzie jakieś wspomnienie o tym lub więcej informacji w 2 sezonie? I jeszcze jedna rzecz…a co z matką Willa? Wydaje mi się, że nie było wspomniane o jej śmierci, tylko o tym, że również uciekła z wyspy i nie do końca wiadomo gdzie się znajduje. Zapewne było by to dość smutne,gdyby było coś wiadomo skoro była zdolna zostawić własne dziecko. No i w sumie Lucas zawsze chyba w pewien sposób kochał Charlie, a Melody była, że tak powiem ”przypadkiem”. Jednak jeżeli jestem w błędzie co do jej ucieczki/śmierci to bardzo przepraszam i możesz mnie uświadomić jak się sprawa ma? :D

     
    • Lulubell

      15 stycznia 2017 o 19:44

      Tak w drugim sezonie będzie dużo o rodzinie. Nie tylko rodzinie Lany, ale też pojawi się postać ojca Alex. To wszystko połączy się z przybyciem na wyspę drugiego, wrogiego plemienia druidów. Na Jorvik wróci też Lorette, więc atmosfera może być trochę napięta, ponieważ Lucas będzie musiał się zdecydować, którą kobietę tak naprawdę kocha i do której powinien wrócić. Odżyją stare przyjaźnie, pojawią się też starzy wrogowie…ale mam zamiar ściągnąć na wyspę Jovik parę nowych osób z Los Angeles, żeby ubarwić życie mieszkańców ;) Na koniec dodam, że będziemy musieli się pożegnać z jednym ważnym bohaterem, ale mam nadzieje, że fabuła trochę osłodzi wam tą lukę w obsadzie ;)

       
      • ~Weronika

        15 stycznia 2017 o 20:23

        Wow…parę osób już nie żyje Ale nie były one super ważne. Ale teraz trochę mnie zaniepokoiłaś…miejmy nadzieję, że nie zamierzasz nam uśmiercić Willa, bo bym się chyba załamała. Za Rose i Jasperem też będę mega tęsknić i ciężko by mi było się z tym pogodzić. Resztę jakoś przeboleje…chociaż nie….jeszcze Earl. Hmm…trudno mi na razie zgadnąć o kogo chodzi zobaczymy jak się akcja rozwinie. Ale już mi żal biednej Lany…chociaż naprawdę ona taka pusta była? Aż strach pomyśleć…
        A… i dodatkowo miło Cię znów „widzieć” powiem szczerze nie spodziewałam się dziś Lany…był to dla mnie niemały szok z początku po tytule nie skapnęłam się, że to ona i myślałam, że to Sabrina Ale czytam pierwsze zdania i coś mi nie pasuje a potem pojawia się jej imię i już mi się wszystko wyjaśniło XD No to czekamy na następne i widze, że zmieniałaś trochę przebieg wydarzeń po powrocie i dodałaś więcej informacji i bardziej to wszystko rozwinęłaś.. :D

         
        • Lulubell

          15 stycznia 2017 o 20:34

          Tak, teraz mam ferie, więc postaram się nadrobić zaległości…;)